Krzyż wewnętrzny czy zewnętrzny, który sam Bóg nam nakłada, zawsze jest skuteczniejszy niż umartwienia według naszego własnego wyboru.

święta Teresa Benedykta od Krzyża

Prosta droga wcale nie taka prosta...

Konstancin 7.10

13 października 2017

 

Konstancin

Mój dzień skupienia rozpoczął się tak naprawdę w momencie, kiedy wysiadłam z głośnego autobusu. Ogarnęła mnie przyjemna cisza Konstancina, a Warszawa, w której żyję na co dzień, zdawała się oddalać wraz z odjeżdżającą 700. Poczułam wdzięczność wobec Boga, że mogę tu być. Perspektywa dnia, w którym na chwilę się zatrzymam, w ciszy pachnącej jesienią, była bardzo przyjemna.

Z przystanku na ulicę Sanatoryjną 4 szłam kilka minut. Już z ulicy zobaczyłam piękny, zadbany ogród, a w nim figurę św. Józefa (to jeden z moich ulubionych świętych). Zadzwoniłam. Bramę otworzyła uśmiechnięta s. Mariam. „To będzie dobry dzień” – pomyślałam. I nie pomyliłam się.

Dom Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus  sprawia wrażenie, jakby wszystko w nim było na swoim miejscu i miało ustalony rytm. Nie chodzi tu o surowość czy sztywność. Raczej o kojącą harmonię, która swe bezpośrednie źródło ma bez wątpienia w Gospodarzu tego miejsca.  

Mała droga

Przedpołudnie spędziłyśmy ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, znaną także jako Małą Teresą. S. Mariam na początku przybliżyła jej postać, nie ukrywając przed nami także trudnych chwil z życia świętej. Było to dla mnie ważne, bo Mała Teresa została „odlukrowana” w moich oczach, a przez to stała się odrobinę bliższa. Natomiast jej „mała droga dziecięctwa duchowego” okazała się nie taka mała i nie taka prosta, a równocześnie niezwykle pociągająca i piękna. I przede wszystkim – dostępna także dla „zwykłego śmiertelnika”.

Różaniec do granic

Nasz dzień skupienia wypadł 7 października, w święto Matki Bożej Różańcowej i pierwszą sobotę miesiąca. W tym dniu odbywała się także niezwykła, ogólnopolska inicjatywa „Różaniec do granic”. Choć udział w tej akcji wybił mnie trochę z rytmu dnia skupienia, to sama modlitwa różańcowa była w moim odczuciu czymś niezwykłym. Głównie ze względu na świadomość, że w jedności z milionami Polaków modlimy się o nawrócenie do Boga i pokój dla całego świata.

Wzruszający był dla mnie moment, kiedy dołączyli do nas ludzie z zewnątrz. Przyszli do klasztornej kaplicy, aby razem z nami pomodlić się na różańcu. Czułam ducha wspólnoty. Na koniec wspólnie odśpiewaliśmy pieśń „Boże coś Polskę…”, którą czystym, dźwięcznym głosem zaintonowała s. Agnes.

Sernik…

Pozwolę sobie w tym miejscu zrobić krótki, kulinarny przerywnik. Skoro pochwaliłam wokal s. Agnes, to muszę jeszcze wspomnieć o jej przepysznym serniku, który umilał nam i tak już wyjątkowy czas. W ogóle kuchnia sióstr jest świetna. Tutaj nie ma za bardzo co opowiadać. Trzeba po prostu przyjechać i spróbować.

Sł. B. O. Anzelm od Św. Andrzeja Corsini OCD

Po różańcu i przerwie kawowej przyszła pora na drugą konferencję. Tym razem poznałyśmy założyciela Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus  -  o. Anzelma. Przyglądałyśmy się „małej drodze” w jego interpretacji. Choć tekst napisany był archaicznym językiem, to sama treść przedstawiała się w sposób prosty i zrozumiały. Czytając kolejne wersy rozważań o. Anzelma oraz słuchając komentarzy s. Mariam czułam się bardzo ubogacona.

Msza, kolacja i powrót

Ostatnim etapem dnia skupienia była msza święta w kościele parafialnym, a po niej króciutki, wieczorny spacer po Konstancinie. Kiedy wróciłyśmy do klasztoru, miałyśmy jeszcze chwilę na rozmowę przy stole i wspólną kolację. Potem, z pełnymi sercami (i żołądkami), ruszyłyśmy na przystanek autobusowy, skąd pojechałyśmy na stację Metro Wilanowska.

Kilka myśli na koniec

Czuję spory niedosyt. Potrzebowałabym więcej czasu, może dodatkowego dnia, by wejść głębiej w tematy, o których rozmawiałyśmy. Pomimo to uważam, że był to wspaniały czas.

Przez ostatnie kilka miesięcy przeżywałam kryzys wiary. Najbardziej dostrzegałam go w praktykowaniu codziennej modlitwy. Bywały chwile, kiedy trudno było mi zmusić się do pójścia na niedzielną mszę świętą. A wydawało mi się przecież, że jestem taką „super katoliczką”…

Na szczęście Pan Jezus skonfrontował mnie z tą iluzją i pokazał prawdę. Okazało się, że jeśli nie dostaję „prezentów” za to, że wierzę, mam trudności z wytrwałością. Zrodziło się pytanie o moją motywację: dlaczego wierzę? Dla „cukierków”? A gdzie w tym wszystkim jest miłość i chęć zbudowania relacji z Bogiem?

Uświadomienie sobie, że jednak zależy mi na prezentach, było dla mnie bolesne. Nie mogłam się przed tym schować, bo widziałam po owocach, a raczej ich braku, że po prostu jestem grzesznikiem.

Dzięki Jezusowi przyjęłam w końcu, że mimo szczerych chęci sama z siebie niewiele mogę. Ale On tylko czekał, aby mi w tej słabości pomóc. I wtedy najbardziej doświadczyłam Jego miłości i miłosierdzia, które dały mi nadzieję. Bo nie zostałam skreślona za to, że sobie nie radzę. Raczej upomniana i nakierowana - na NIEGO. Dopiero z Nim, z Jezusem, mogę zawalczyć o to, czego mi brakuje. To jest prawdziwa miłość!

Jakież było moje zaskoczenie, gdy na dniu skupienia usłyszałam, na czym opiera się „mała droga”… Było to dla mnie pokrzepiające potwierdzenie, że pomimo mojej przewrotności Pan jest stały i kocha mnie tak, jak na najlepszego Tatę przystało – bezwarunkowo.

Z Konstancina, jak już wspomniałam, wyjechałam z dużym niedosytem. Ale również z ziarenkami przemyśleń, które pielęgnowane w modlitwie mogą przynieść piękne owoce w relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem.

A może to dobrze, że mi mało – mam przez to wielką ochotę tam wrócić. A kto wie… może s. Agnes znów przygotuje swój smakowity sernik ;-).

M.

 


Człowiek, niezależnie od tego, kim jest, czym się zajmuje, jak żyje czy ile ma lat, POTRZEBUJE BOGA.

Pragnienie, aby każdy człowiek poznał Boga osobiście; by jak nigdy dotąd doświadczył Jego miłości, stanął z Nim twarzą w Twarz; poczuł się przyjęty, obdarowany Jego uprzedzającym miłosierdziem, stało się początkiem poszukiwania i tworzenia w naszych domach przestrzeni oraz różnorodnych form sprzyjających takiemu spotkaniu.

Owocem tych poszukiwań stały się REKOLEKCJE, DNI SKUPIENIA czy DNI MODLITWY, których celem jest wyjście naprzeciw człowieczym tęsknotom i pragnieniom spotkania w swoim życiu żywego, prawdziwego Boga.

Oczywiście JEŚLI CHCESZ

Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus


Polecamy

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
97 0.15530705451965